Trener Jakub Drwal odniósł się do ostatniego spotkania ligowego z Cracovią, które zakończyło się czwartą porażką jego drużyny w bieżących rozgrywkach. W obszernej wypowiedzi szkoleniowiec nie unikał trudnych tematów, zapowiadając jednocześnie wewnętrzne rozmowy w klubie.
Odpowiedzialność i rozliczenie
„Przegrywamy czwarty mecz ligowy. Rozliczanie zawsze zaczynam od siebie i z pewnością czeka mnie rozmowa z Prezesem” – przyznał Drwal, dając jasno do zrozumienia, że nie zamierza szukać usprawiedliwień. Jak dodał, szczególnie bolesne są dla niego punkty stracone w starciach z Pcimianką oraz Unią Tarnów, w których – jego zdaniem – jego zespół nie powinien był schodzić z boiska pokonany.
„Z przebiegu gry nie powinniśmy byli tych spotkań przegrać, ale futbol jest brutalny. Rywal wygrał i kropka” – podkreślił.
Problemy w defensywie i plan na Cracovię
Szkoleniowiec zwrócił uwagę na niepokojącą statystykę: jego drużyna traci średnio dwie bramki na mecz, przy jednoczesnym zdobywaniu przeciętnie dwóch goli. „W aspekcie defensywnym potrzebujemy konkretnej korekty” – zaznaczył, wskazując na konieczność zmian w organizacji gry obronnej.
W meczu z Cracovią sztab zdecydował się na modyfikację ustawienia, co częściowo wynikało ze stanu murawy. Założeniem było wyprowadzanie kontrataków z niskiej i średniej obrony. Niestety, indywidualny błąd w asekuracji doprowadził do rzutu karnego pod koniec pierwszej połowy. Mimo to, przy wyniku 1:1, zespół zachował nadzieję – do czasu, gdy rywal pokazał wysoką jakość indywidualną i szybko ją wykorzystał.
Zdrowie Kacpra Klimka
Drwal odniósł się również do groźnego zdarzenia z udziałem Kacpra Klimka. „Martwiło nas zderzenie Kacpra i jego konsekwencje. Cieszę się, że docierają do mnie dobre informacje ze szpitala i w przypadku Kacpra Klimka skończyło się »tylko« na szyciu głowy” – przekazał, dodając życzenia zdrowia dla zawodnika.
Na zakończenie trener podkreślił, że teraz liczy się powrót do punktowania w kolejnych spotkaniach, wyrażając przekonanie, że drużynę stać na lepsze wyniki.
Źródło: BKS Hal-Mont Bochnia
Fot. m.facebook.com

